Co oglądać w czasach epidemii? – część 3

„Uwielbiam nowe ubranka. A stare ubranka są brzydkie. Zawsze wyrzucamy stare ubranka. Lepszy nowy wzór niż łatanie dziur. Dużo łat nędzny świat” (Aldous Huxley). Epidemia kornawirusa w ostatnich tygodniach zdeterminowała nasze życie. Mimo zniesienia części ograniczeń, nadal większość z nas musi siedzieć w domu. Nuda przenika się ze zmęczeniem całą tą sytuacją. Chcielibyśmy, żeby było tak, jak dawniej – niestety na to, będziemy musieli jeszcze poczekać. W takim tonie wypowiada się większość ekspertów. Niestety żaden z nich nie podaje konkretnie, kiedy skończy się to szaleństwo. Pewne jest to, że gdyby nie powszechna dostępność kultury, w tym filmów i seriali, narodowa kwarantanna mijałaby jeszcze bardziej nieznośnie. Dlatego też postanowiłem trzeci raz przyjrzeć się ofertom najpopularniejszych serwisów VOD w kraju i wybrać 5 filmów, które zdecydowanie warto zobaczyć. 

MISSION: IMPOSSIBLE – FALLOUT (NETFLIX)

Rzadko zdarza się, by filmowe uniwersum, z każdym kolejnym filmem, prezentowało coraz wyższą jakość. Zazwyczaj mamy do czynienia z odwrotną tendencją, w której to sequele są jedynie popłuczynami po pierwotnie świeżym i niebanalnym koncepcie. Początkowo cykl „Mission: Impossible” nie aspirował do tego, by być chlubnym wyjątkiem od tej reguły. Po dwójce wydawało się, że wyjątkowość części pierwszej została właśnie skutecznie pogrzebana. Nastąpił jednak  przełom. Osobą odpowiedzialną za ostateczny sukces cyklu o przygodach Ethana Hunta jest J.J. Abrams. Wyreżyserowane przez niego „Mission: Impossible III” zapoczątkowało trend, w którym to każda kolejna część wywierała na widowni coraz większe wrażenie. „Fallout” zdecydowanie podtrzymuje tę tendencję.

Najnowszy film Christophera McQuarrie’a jest bezpośrednią kontynuacją przygód Hunta, który ponownie musi rozwikłać tytułową „misję niemożliwą”. Tym razem, drobiazgowo snuta intryga może w konsekwencji doprowadzić do zagłady 1/3 populacji planety. Jak widać stawka najnowszego „Mission: Impossible” jest wysoka. Tym, co stanowi o sile „Fallouta”, jest bez wątpienia scenariusz. Początkowo mozolnie rozwijający się akt pierwszy, sprawnie przeradza się w jeden z najbardziej absorbujących  i efektownych filmów sensacyjnych ostatnich lat.

Ze znakomitą warstwą fabularną doskonale współgrają aspekty audio-wizualne. Przede wszystkim, na uwagę zasługują zdjęcia Roba Hardy’ego, które porażają drobiazgowością, z jaką zostały pomyślane i zrealizowane. Tym bardziej, że w „Fallout” zdecydowano się praktycznie całkowicie zrezygnować z komputerowych efektów specjalnych. Wszystko, co widzimy na ekranie musiało być wcześniej w całości zrealizowane na planie filmowym.

Mission: Impossible – Fallout” to kino akcji najwyższej próby i jeden z najlepszych przedstawicieli tego gatunku ostatnich lat. Znakomity scenariusz, aktorstwo i warstwa audio-wizualna jest chyba wystarczającym powodem, by wybrać się na film Christophera McQuarrie’a do kina. „Fallout” robi jednak coś znacznie ważniejszego. Jest to bowiem obraz, który jest najpełniejszą odpowiedzią na tęsknotę fanów oryginalnych, wypełnionych po brzegi absurdalnymi gadżetami, części przygód agenta 007.

ROCKETMAN (HBO GO)

Premiera „Bohemian Rhapsody” Bryana Singera była zjawiskiem precedensowym. Mimo kiepskich recenzji, film odniósł komercyjny sukces i zawładnął wyobraźnią widzów na całym świecie. Przy budżecie oscylującym w granicach 52 milionów dolarów, łączny przychód z biletów przekroczył 900 milionów. Obraz ostatecznie zyskał uznanie krytyczne, otrzymując cztery Oscary, w tym dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Kwestią czasu było więc powstanie innych dramatów biograficznych, które biorą na tapet postaci charyzmatycznych muzyków. Jednym z pierwszych filmów tego typu, była próba opowiedzenia historii Eltona Johna.

„Rocketman” jest produkcją zaskakująco podobną strukturalnie do działa poświęconego Queen. Jednak jest, przy tym, tworem zdecydowanie bardziej poetyckim i wyrafinowanym. To produkcja formalistyczna, w której fabuła pełni funkcję służebną wobec artystycznej kreacji świata przedstawionego. Opowieść odwołuje się do emocji, jakich Elton doświadczał na przestrzeni lat, a nie do faktów historycznych, które twórcy traktują świadomie po macoszemu. 

Dzieło Dextera Fletchera jest odważnym i bezkompromisowym tworem. Filmowa historia Eltona Johna po brzegi wypełniona  jest kontrowersjami, których brakowało w ugrzecznionym „Bohemian Rhapsody”. Dzięki temu jest to utwór wyrazisty, który zapada w pamięci na długo po opuszczeniu sali kinowej. Jest szczerą spowiedzią i rozliczeniem się z bolesną przeszłością – Elton mimo nadzoru kreatywnego zdecydował, by twórcy nie cenzurowali jego biografii, a opowiedzieli ją w najdrobniejszych szczegółach. Dzięki temu odbiorca widzi błędy artysty, jego chęć naprawienia krzywd i liczne próby stawania się lepszym człowiekiem. „Rocketman” opowiada o zmianie – jest historią człowieka zagubionego, który chce odnaleźć siebie w zgiełku otaczającej go, trudnej rzeczywistości. 

BABY DRIVER (NETFLIX)

Edgar Wright to reżyser bardzo charakterystyczny – postać na tyle wyrazista, że jedni będą go  podziwiać i uwielbiać jego produkcje, a inni będą trzymać się od nich z daleka. Po bardzo świeżym i nowatorskim spojrzeniu na dość podgniły temat zombie, który podjął w produkcji „Świt żywych trupów”, Wright stał się jednym z najważniejszych twórców w Hollywood. Jego najnowsze dzieło „Baby Driver” nie odbiega jakością od poprzednich dzieł artysty, oferując widzom zupełnie nowe doświadczenie w odtwórczym gatunku kina sensacyjnego.

„Baby Driver” nowatorsko koresponduje ze słowami Alfreda Hitchcocka. „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. Z tą różnicą, że najnowsza produkcja Wrighta zaczyna się nie od trzęsienia, a od napadu na bank. Produkcję wyróżnia podejście do wykorzystania ścieżki dźwiękowej, która w tym przypadku stanowi integralny element fabularny. Swoją strukturą „Baby Driver” przypomina bardziej teledysk, niż ponad dwugodzinny film akcji. Decyzja ta nie wpływa jednak negatywnie na odbiór, wręcz przeciwnie, stanowi o wyjątkowości produkcji. 

„Baby Driver” to produkcja godna polecenia i przykład na to, jak powinno się w dzisiejszych czasach kręcić kino sensacyjne. Hitchcock powiedział, że „film wtedy jest dobry, gdy jest wart pieniędzy za kolację w restauracji, dwa bilety do kina i opiekunkę do dziecka”. Dzisiaj odpadają nam koszty związane z kinem i restauracją. Zawsze można jednak opłacić abonament za Netflixa, a jedzenie zamówić do domu. Ten film jest zdecydowanie tego wart. 

NARODZINY GWIAZDY (HBO GO)

Debiutancka produkcja Bradleya Coopera opowiada o płomiennym romansie między gasnącą gwiazdą muzyki country, a nieznaną piosenkarką, której marzeniem jest stanie się artystką wielkiego formatu. „Narodziny gwiazdy” nieustannie opierają się na kontraście. Co ciekawe, twórcom co chwila udaje się zmieniać proporcje i punkty referencyjne owego kontrastu, czego pokłosiem jest dość zaskakująca, jak na standardy gatunku, historia. Jest to film angażujący emocjonalnie, dzięki czemu łatwo przymknąć oko na prostą i odtwórczą strukturę opowieści.

„Narodziny gwiazdy” mocno wsparte są na stronie audio-wizualnej. Klimatyczne zdjęcia Matthewa Libatique’a nadają produkcji Coopera unikalnego sznytu. Operatorski kunszt widać przede wszystkim w scenach koncertowych, kiedy to realizator obrazu portretuje bohaterów „kadrując pod światło”. Film ten zachwyca wizualnie. Jednak tym, co świadczy o klasie tej produkcji, jest bez wątpienia ścieżka dźwiękowa stworzona przez Lady Gagę. Piosenkarka wspięła się na wyżyny swojego talentu i umiejętności, przygotowując utwory, które zapadają w pamięci na długo po zakończeniu seansu. Utwory takie jak: „Shallow”, „I’ll Never Love Again”, „Look What I Found” czy „Maybe It’s Time” to piosenki, które z pewnością znajdą się w playliście każdego, który pokochał tę produkcję.

GENTLEMAN Z REWOLWEREM (HBO GO)

„Jak widzowie mogliby wyrazić wdzięczność dla mnie? Najlepiej w swoich testamentach”. Jest rzeczą pewną, że Robert Redford to jeden z najwybitniejszych aktorów w historii. Człowiek ten zapisał się złotymi zgłoskami w historii kinematografii, rolami w takich filmach jak: „Żądło” George’a Roya Hilla, „Niemoralna propozycja” w reżyserii Adriana Lyne’a, czy chociażby „Pożegnanie z Afryką” Sydneya Pollacka. Najnowsza produkcja Davida Lowery’ego pt.: „Gentleman z rewolwerem” reklamowana była, jako ostatni obraz, w którym zagra ta wybitna postać. Już pierwsze zwiastuny dawały dobitnie do zrozumienia, że będzie to sentymentalna podróż, w której Redford będzie główną ozdobą. Produkcja ta jednak ma do zaoferowania o wiele więcej, niż może się początkowo wydawać. 

Scenariusz portretuje aktora, jako najbardziej czarującego złodzieja, który miast przejść na emeryturę, w dalszym ciągu okrada banki w iście gentlemeński sposób. Jego jedyną motywacją jest to, że kocha swoją „pracę” i nie wyobraża sobie innego, pozbawionego adrenaliny życia. Z więzienia uciekał wielokrotnie – 16 udanych prób to prawdziwy rekord. Człowiek ten, podczas swojej przestępczej kariery, nigdy nie zapomniał o byciu tytułowym gentlemanem.

Postać Redforda jest największą atrakcją produkcji Lowery’ego, jednak twórcy dwoją się i troją, by pozostałe elementy nie odstawały poziomem od legendarnego aktora i razem stanowiły spójną i przemyślaną całość. Starania te widać przede wszystkim w warstwie audio-wizualnej. Stylizowane zdjęcia Joe Andersona przywodzą na myśl lata świetności kariery Redforda. Wynika to między innymi z decyzji, by zrezygnować z obecnie modnej jazdy kamerowej, na rzecz staroszkolnej transfokacji. Na specyficzny charakter zdjęć, duży wpływ ma również spore zaszumienie wynikające z realizowania produkcji na taśmie filmowej. 

Równie dobrze wypada ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Daniela Harta. Wspomniane kompozycje muzyczne, nie tylko uwidaczniają charakter produkcji oraz osobowość głównego bohatera, ale wpisują całe dzieło Lowery’ego w niezwykle przyjemne i lekkie ramy. Bo taki jest właśnie ten film – to niezobowiązująca oraz bezpretensjonalna laurka dla Roberta Redforda.

Bartosz Dominik

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s