Jojo Rabbit 

„Nazizm oznacza moment, w którym duch magii zawładnął dźwigniami postępu materialnego. Lenin powiedział, że komunizm to władza rad plus elektryfikacja. Hitleryzm to w pewnym sensie zmałpienie plus dywizje pancerne” (Louis Pauwels i Jacques Bergier). Społeczeństwo mocno determinuje poglądy oraz zachowanie jednostek, które rozwijają się w jego obrębie. Zwłaszcza w momencie, gdy jest ono trawione przez destrukcyjną ideologię, która nie toleruje inności czy indywidualizmu. Wszelka niezależność nie istnieje, będąc pochłonięta przez grupę, bezwolną masę – równającą w dół, czasem afirmującą wręcz zbrodnicze czyny i zachowania. W oderwaniu od szerzącego się zła, eksterminacji, ksenofobii – nazizm u sowich podstaw musiał być spełnieniem marzeń każdego niemieckiego chłopca. Wizja narodu aryjskiego, który był lepszy od innych, piękne mundury, potęga militarna – wszystko to mogło skutecznie przysłonić całe zło, które działo się poza pompatyczną nadbudową. Ten, kto próbował walczyć ze zbrodniczą ideologią i przeciwstawiał się „zmałpieniu”, kończył na stryczku. Zwykło się mówić, że człowiek, który ma rację dzień wcześniej, przez dobę uchodzi za idiotę. Co jednak, gdy „doba” trwa długie lata?

Na pierwszy rzut oka „Jojo Rabbit” w reżyserii Taiki Waititiego jest komedią absurdu, która w krzywym zwierciadle przedstawia II Wojnę Światową oczami dziesięcioletniego dziecka – chłopca należącego do młodzieżowej organizacji Hitlerjugend, którego największym marzeniem jest zostanie prawdziwym nazistą i wstąpienie do elitarnej gwardii Adolfa Hitlera. Malec jest zapatrzony w wodza III Rzeszy tak mocno, że ten staje się jego wymyślonym przyjacielem. Przez większość filmu chłopiec konsultuje wszystkie decyzje z mieszkającym w jego głowie Hitlerem. Produkcja, zwłaszcza na zwiastunach, wydaje się być lekką komedią, która swoją wartość buduje wyłącznie na kontrowersyjnym temacie. Przypomina również dzieła grupy Monty Pythona czy filmy Mela Brooksa. Jest to jednak jedynie fasada i nadbudowa, bo pod komediowym płaszczykiem, w cieniu – dzieją się prawdziwe dramaty. Dramaty, których zaślepiony ideologią młody chłopiec nie może lub nie chce zobaczyć. Nawet w momencie, kiedy tragedia wojny dotyka go bezpośrednio, ten nie wini swojego idola Hitlera, a wszystkich tych, których Führer kazał mu nienawidzić.

F_3_jojo_rabbit

Dzieło Waititiego wzrusza i szokuje. Początkowa naiwność historii szybko ustępuje na rzecz mroczniejszych tonów i odcieni. Jest to studium bezwzględności aparatu władzy, który indoktrynował nawet dzieci – odbierał im beztroskie lata, a w to miejsce pokazywał pozorne piękno wojny i przekonywał, że to kiedyś oni będą rządzić światem. W obrazie jednak do samego końca tli się nadzieja. Paradoksalnie „Jojo Rabbit” jest filmem optymistycznym, który pozwala ponownie uwierzyć w humanizm i zaufać drugiemu człowiekowi. Mimo wszechogarniającego zła, na drodze bohatera pojawiają się jednostki, które pokazują mu, że najsilniejszą rzeczą w życiu jest miłość.

uid_0f7c8126d19635a4b186dc9fe5d3cda91579722249156_width_1920_play_0_pos_0_gs_0_height_1080

Historia Jojo działa na conajmniej dwóch płaszczyznach. Pierwsza przybliża poruszające losy małego nazisty, który zakochuje się w Żydówce. Wszystkie jego poglądy, wiedza jaką wpajano mu w szkole, zbrodnicza ideologia, którą zaakceptował – zostają wywrócone do góry nogami. Nienawiść i przemoc nie są słuszną drogą do osiągnięcia nawet najbardziej wzniosłych rzeczy. Nieprawdą jest, że “cel uświęca środki”. Tę drogę pokazuje chłopcu jego matka, która ukrywa dziewczynę przed Gestapo – robi, co w swojej mocy, by powrócić do normalności i „móc znowu tańczyć.

scarlett-johansson-jojo-rabbit-1

„Jojo Rabbit” realizuje się również na płaszczyźnie metaforycznej – jest przestrogą, upiorną lekcją. Żyjemy w czasach, w których nieufność, nienawiść wobec inności, ksenofobia stają się powszechnością. Wrogie zachowania przybierają na sile – pewnego rodzaju katalizatorem staje się Internet, w którym ludzie dzięki anonimowości, nie boją się pluć na innych. Czasem do tragedii wystarczy jedna iskra. Niektórym wydaje się, że wojna jest czymś pięknym, niezwykłym. Pozwala udowodnić męstwo, dostąpić chwały zwycięstwa etc. Jest to jednak ułuda. Pod tą całą wzniosłością kryje się cierpienie niewinnych, śmierć bezbronnych, lament uciśnionych. Serbska publicystka Borka Pavićević miała rację pisząc w „Magicznej ścieżce”, że „Ci, którzy ponoszą największe konsekwencje wojny i prywatyzacji, są dla państwa niewidzialni”.

jojo-rabbit

Obraz Waititiego nie wywarłby na mnie takiego wrażenia, gdyby nie znakomite kreacje aktorskie. Na szczególną uwagę zasługuje duet: Roman Griffin Davis (jako Jojo) i Thomasin McKenzie (jako Elsa), który w pewnym momencie na swoich młodocianych barkach dźwiga dramaturgiczny ciężar produkcji. Aktorzy z wyzwania wychodzą obronną ręką – wspólnie prezentując poruszającą historię przyjaźni małego nazisty z ukrywającą się w jego domu Żydówką. Nie sposób nie wspomnieć również o przebojowej kreacji Scarlett Johansson, która za rolę Rosie – matki Jojo została nominowana do Oscara w kategorii „najlepsza aktorka drugoplanowa”. Cieszą także występy: Sama Rockwella, Rebel Wilson, Alfie Allena, przypominającego Herr Flicka z ’Allo ’Allo Stephena Merchanta czy znakomitego Taiki Waitti, który wcielił się Adolfa Hitlera.


W zachwyt wprawia również strona audiowizualna utworu. Przede wszystkim porażają zdjęcia Mihaia Malaimare Jr., któremu udało się zachować balans pomiędzy wyidealizowaną wizją wojny, a jej prawdziwym dramatem i potwornością. Odpowiednia plastyka obrazu, osiągnięta przede wszystkim niskimi wartościami przysłony i wynikającą zeń płytką głębią ostrości powodują, że obraz jawi się, jako opowieść nadrealna, magiczna podróż wgłąb wyobraźni dziesięcioletniego chłopca. Klimat pogłębia doskonała ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Michaela Giacchino. Usłyszenie utworu „Komm, gib mir deine Hand” zespołu „The Beatles” i osadzenie go w tym  – nazistowskim kontekście – jest doświadczaniem jedynym w swoim rodzaju.

2121_1_dk_3255_1567688372_5d7106b4d07e7

Podsumowując, „Jojo Rabbit” to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika kinematografii – film kompletny, któremu trudno cokolwiek zarzucić. Mam nadzieję, że zostanie również doceniony przez Amerykańską Akademię Filmową – a jego sukces przełoży się na statuetki w najważniejszych kategoriach. 

Ocena filmu: 10/10nowa gwiazdka

Bartosz Dominik

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s