Terminator: Mroczne przeznaczenie

„Maszyny podźwignęły się z nuklearnych zgliszczy. Przez lata prowadziły wojnę, której celem było wyniszczenie ludzkości. Lecz ostateczna bitwa nie rozegra się w przyszłości. Rozegra się tu i teraz w naszej teraźniejszości. Dziś w nocy…”. W 1950 roku wybitny brytyjski matematyk Alan Turing zaproponował test mający na celu usprawnienie badań nad sztuczną inteligencją. Metoda ta jest używana do dzisiaj i służy prostej weryfikacji, która w teorii jednoznacznie stwierdza, czy procesy obliczeniowe konkretnej maszyny dorównują bądź przewyższają intelekt człowieka. Przez dziesięciolecia duchy, upiory i inne zjawiska paranormalne rezonowały w powszechnej świadomości, jako synonimy grozy. W wielu z nas prawdziwy lęk wywołują ludzie, którzy sowimi okrutnymi czynami zatracili w sobie pierwiastek człowieczeństwa. Coraz częściej jednak zauważamy, że nowe, potencjalne niebezpieczeństwo rodzi się na naszych oczach – ukryte pod postacią niepozornej,  sztucznej inteligencji. Póki co, Testu Turinga nie przeszła żadna maszyna. Jakim koszmarem będzie wreszcie ta, której się to uda? 

GENISYS

xAlbwxtn

W roku 1984 James Cameron skutecznie rozwija nowe podejście do Kina Nowej Przygody, które zapoczątkował Ridley Scott w filmie „Obcy: Ósmy pasażer Nostromo”. „Terminator” jest naturalną ewolucją tego rewolucyjnego pomysłu – konsekwencją mrocznego horroru science-fiction, który nie odżegnuje się od motywów przygodowych. Z perspektywy czasu jawi się jako opowieść kameralna, która wzbudza w odbiorcy uczucie przerażenia i zaszczucia. Jedynak „Terminator” stanowił jedynie preludium prawdziwej kinematograficznej symfonii. Wydana po siedmiu latach kontynuacja o podtytule „Dzień sądu”, powszechnie uważana jest, nie tylko za najlepszą część cyklu, ale prawdziwe arcydzieło w obrębie swojego gatunku. 

DZIEŃ SĄDU

1506048

Po spektakularnym sukcesie dwóch pierwszych części twórcy od razu zabrali się za realizację zwieńczenia trylogii. W tzw. „międzyczasie” stołek reżysera Jonathanowi Mostowowi zwolnił Cameron i… posypało się po całej lini. Był to początek równi pochyłej, która każdą kolejną odsłonę ustanawiała coraz niżej względem swojej wysokości. Ostatecznie debiutujące na ekranach kin w 2009 „Ocalenie” zamiast – jak głosi tytuł – „ocalić” franczyzę od zapomnienia, pogrzebało ją na długie lata. Kolejną rozpaczliwą próbą wskrzeszania marki było „Genisys”, które zarówno przez krytyków, jak i widzów zostało „zmieszane z błotem” i dzisiaj uważane jest powszechnie za najgorszą odsłonę cyklu, która jest nie tylko niepotrzebna, ale przede wszystkim przekreśla wszystko to, za co fani przed wielu laty pokochali pierwsze dwie części. 

MROCZNE PRZEZNACZENIE OCALENIEM?

1028899478

Większość fanów zdążyła spisać serię na straty. Ponowna próba „ocalenia” przyszła z dość nieoczekiwanej strony. Do upadłej marki – zatopionego statku powrócił jej ojciec – James Cameron, który jako producent miał czuwać nad kolejną iteracją popularnej marki. Reżyserem został Tim Miller – twórca znany z takich hitów, jak: „Deadpool”, „Miłość, śmierć i roboty” czy „Neuromancer”. Wspomniana dwójka była gwarantem sukcesu –  „ocalenia”, które… nie nadeszło na czas. 

Najnowsze dzieło – tytułowe „Mroczne przeznaczenie” to utwór udany i jedna z najlepszych odsłon serii. Twórcy stanęli na głowie, by fabuła angażowała widownie trzymając ją w napięciu od samego początku, aż po napisy końcowe. Najnowszy obraz Millera ignoruje wydarzenia opowiedziane we wszystkich kontynuacjach „jedynki”, poza kultowym „Dniem sądu”. Jest to kompetentna opowieść, która zgrabnie łączy to, co najlepsze w dwóch pierwszych odsłonach serii.

image-asset

Jest to produkcja, która zachwyca nie tylko doskonale zrealizowaną warstwą audiowizualną (głównie zdjęcia i uzupełniające je efekty specjalne), ale przede wszystkim aktorstwem. Na szczególną uwagę zasługuje genialna Linda Hamilton, która powraca po latach, by niejako zredefiniować i ponownie nakreślić postać Sarah’y Connor. Kreacja Hamilton będzie prawdziwą gratką dla niejednego miłośnika cyklu. Jest przyczynkiem do licznych odwołań, nawiązań do klasycznych odsłon, które cieszą oko, a przy tym nie są tak nachalne i rozpaczliwe, jak miało to miejsce w przypadku nieszczęsnego „Genisys”. Równie dobrze na ekranie prezentują się: Arnold Schwarzenegger, wspaniała Mackenzie Davis, Gabriel Luna czy Natalia Reyes. 

BUNT… MASZYN?

wallpapersden.com_linda-hamilton-terminator-dark-fate_1920x1080

Gdyby „Mroczne przeznaczenie” zadebiutowało w 2009 roku na miejsce „Ocalenia”, a nawet w 2015 za „Genisys” – dzisiaj nie mówilibyśmy o porażce, a powrocie w blasku i chwale. Zamiast tego, mamy przerażająco niskie zainteresowanie najnowszą produkcją z Terminatorem w tytule. Film Tima Millera dwa tygodnie po premierze zanotował w międzynarodowym Box Office niecałe 200 milionów dolarów, co biorąc pod uwagę koszty realizacji oscylujące w granicach 185 milionów (dane nie uwzględniają kosztów promocji filmu) powoduje, że już został okrzyknięty spektakularną porażką finansową. Zmęczeni upadłą marką ludzie zbuntowali się – odwrócili od niegdyś kultowej franczyzy. Są obojętni wobec produkcji, która paradoksalnie jest filmem udanym. Ocalenie nie nadeszło… 

„Posłuchaj, musisz to zrozumieć. Terminator tam jest. Nie możesz się z nim dogadać, nie przekonasz go. On nie współczuje, nie odczuwa strachu ani wyrzutów sumienia, nic go nie powstrzyma. Musi cię zabić”.

Ocena filmu: 8/10nowa gwiazdka

Bartosz Dominik

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s