Na noże

„Pisząc kryminał, trzeba być jak iluzjonista – przyciągać uwagę czytelnika, ale jednocześnie nim manipulować. Starać się zwrócić uwagę na prawą rękę, aby coś po kryjomu zrobić lewą. I tak jak iluzjonista pisarz musi zawsze być o krok przed czytelnikiem, by go zaskoczyć. Oczywiście nie za bardzo, bo czytelnik nie lubi wychodzić na głupca.” (Jo Nesbø). Kryminał w kinematografii od lat przeżywa spory kryzys. Sporadycznie kręcone filmy reprezentujące ten gatunek, padają ofiarą wtórności i braku nowych, zaskakujących rozwiązań fabularnych, jakie powinni nieustannie proponować twórcy. I chociaż wyniki zagadek nie powinny być nazbyt zaskakujące (za Nesbø obnażające niewiedzę audytorium), to nie mogą również w nieskończoność powielać sprawdzonych rozwiązań fabularnych. Takie działanie doprowadziło kryminał w kinie na skraj przepaści. Rian Johnson to postać znana ze świeżego podejścia do utartych schematów i rozwiązań. Kierunek ten nie zawsze spotykał  się z aprobatą odbiorców. Wyreżyserowana przez niego kontynuacja „Gwiezdnych wojen” o podtytule „Ostatni Jedi” spolaryzowała publikę na całym świecie. Najbardziej zagorzała część fanów zarzucała mu, że swoją interpretacją kosmicznej sagi praktycznie przekreślił całe dziedzictwo George’a Lucasa. Trzeba mu jednak przyznać, że w obecnym momencie, jest najbardziej interesującym i innowacyjnym twórcą w Hollywood, który nie boi się eksperymentować. Czy jego najnowsze dzieło „Na noże” udowadnia wreszcie, że reprezentowane przez niego podejście się sprawdza, a „w tym szaleństwie jest metoda”? 

Na pierwszy rzut oka „Na noże” jest klasycznym, niczym wyróżniającym się w tłumie kryminałem. Pierwszy akt sugeruje wręcz, że będzie to opowieść przewidywalna, operująca dobrze znanymi narzędziami i rozwiązaniami. Jest to jednak zaledwie preludium – wyłącznie zaproszenie do dalszej zabawy i początek zdecydowanie bardziej angażującej intrygi. Najnowszy film Johnsona jest dekonstrukcją gatunku. Reżyser przedstawia dobrze znane schematy i wyeksploatowane do granic możliwości tropy, udzielając nań jednak świeżych oraz niecodziennych odpowiedzi. Twórca zaskakuje i niemalże wzorem Alfreda Hitchcocka podaje rozwiązanie z pozoru najważniejszej zagadki praktycznie na początku historii. Mimo, że znamy mordercę – kryminał się nie kończy, a z biegiem wydarzeń pojawia się coraz więcej pytań i nieostrości, na które chcemy poznać odpowiedzi. Fabularnie, twórcom udaje się się sprostać zadaniu, a finał okazuje się niezwykle satysfakcjonujący. 

Warstwa narracyjna redefiniuje i rewitalizuje wyczerpaną przez lata formułę, pozwalając spojrzeć nań z zupełnie innej perspektywy. Johnson ukazuje nam pewnego rodzaju kryminalną odtwórczość – przez pryzmat swojego twórczego i kreatywnego umysłu. Ten ambitny i, w zasadzie, karkołomny projekt, z uwagi na dotychczasowe ramy i pola eksploatacji gatunkowej, mógł ponieść porażkę na conajmniej kilku płaszczyznach. Już na samym początku jesteśmy zasypywani setkami informacji, koligacjami rodzinnymi i zakresem wpływów potencjalnie zamieszanych w morderstwo. Szybko okazuje się jednak, że widz bez problemu orientuje się i porusza wśród zawiłych zależności i wielowątkowej fabule. Reżyserowi udaje się poprowadzić narrację na tyle jasno i klarownie, by pełna zwrotów – akcja – od samego początku do końca była sensowna, a wynikanie logiczne następujących po sobie zdarzeń było niesprzeczne. 

rian-johnsons-knives-out-might-be-the-most-fun-youll-have-at_xezr

Ten wielowątkowy i rozbudowany projekt nie udałby się jednak, gdyby nie zapadające w pamięć kreacje aktorskie, które pozwalają w odpowiedni sposób rozłożyć akcenty i odpowiednio sportretować poszczególnych bohaterów. Każda z postaci jest charakterystyczna, a jej motywy są wyraźnie nakreślone. Dzięki charyzmatycznym aktorom udało wykreować się bohaterów, którzy nie są nam obojętni – dobrze wiemy jacy są, jaką funkcję pełnią w rodzinie i jaki mieli stosunek do zamordowanego. Na szczególną uwagę zasługuje rola Daniela Craiga, który wciela się w tajemniczego detektywa Benoit Blanca. Jest on zbitką charakterystycznych dla tego rodzaju osoby cech – to połączenie Herkulesa Poirot z Sherlockiem Holmesem. Aktor wykazał się jednak sporą odwagą i postanowił posługiwać się przez cały film, charakterystycznym dla Stanu Kentucky, akcentem. Craig w takiej odsłonie intryguje, nie sposób oderwać od niego oka. Dobrze wypada również piękna Ana de Armas – postać w zasadzie będąca główną osią historii. Pomysł scenarzysty, by grana przez nią Marta Cabrera nie mogła kłamać (kłamstwo wywołuje u niej odruch wymiotny) – dynamizuje całość i nadaje specyficznego dla produkcji humoru. Warto wspomnieć również o znakomitych kreacjach: Chrisa Evansa, Jamie Lee Curtis, Michaela Shannona, Dona Johnsona, Toni Collette, Jaedena Martella, Katherine Langford czy wreszcie Christophera Plummera. Występy te są prawdziwym znakiem jakości, który pozytywnie wpływa i przekłada się na wszystkie inne elementy produkcji. 

Również aspekty audio-wizualne wywołują zachwyt u widza. Szczególne wrażenia robią zdjęcia autorstwa Steve’a Yedlina, który wykorzystuje potencjał bogato zdobionej scenografii nadającej całości specyficznego klimatu. Pięknie skomponowane ujęcia, powolne jazdy budują nastój tajemnicy, wprowadzając charakterystyczny dla kryminału mrok. Twórcy nie boją się jednak eksperymentować i w odpowiednich momentach kontrastują dobrze znane motywy z szybkim montażem i rwanymi ujęciami prowadzonymi z ręki. Całość dopełnia wybitna ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Nathana Johnsona.

KYbpdYZgXjVfY2E8wBC6Ze

„Ciekawe – pomyślał – że wielka mistyfikacja literatury kryminalnej polega na braku luk w potoku wypadków. W powieściach tych dzieje się zawsze coś, co wypływa z żelazną logiką ze strumieniem zdarzeń. Tymczasem prawdziwe życie pełne jest luk, w których się nic nie dzieje. Coś dzieje się, potem przestaje się dziać i następuje luka” (Leopold Tyrmand). Co ciekawe, akurat w tym – Rian Johnson się nie wyłamał – oferując odbiorcy angażujące dzieło, pozbawione luk. Z pewnością jest to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat i mocny kandydat do tegorocznych Oscarów. Jest to wreszcie pozycja obowiązkowa dla miłośników kryminału, którzy w ostatnich latach byli rozczarowywani przez utwory kolejnych filmowców – nie rozumiejących esencji tego gatunku. Johnson dobrze wie, jak konstruować angażująca zagadkę i tworzy ją w niespotykany dotąd sposób. Polecam tę drobiazgowo skonstruowaną i wielką „filmową mistyfikację”!

image-asset

Ocena filmu: 9,5/10nowa gwiazdka

Bartosz Dominik

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s