Doktor Sen

„Każdy z nas ma swoje dno. Pewnego dnia będziesz musiał komuś powiedzieć, jakie jest twoje. Jeśli tego nie zrobisz, prędzej czy później znajdziesz się w barze z drinkiem w dłoni”. W 1980 roku Stanley Kubrick kręci „Lśnienie” – jeden ze swoich najbardziej kontrowersyjnych obrazów. Produkcja nie przekonuje widowni, w tym również autora adaptowanej książki. Stephenowi Kingowi nie podoba się szereg zmian, jakie poczynił reżyser, który – między innymi – zignorował oryginalne zakończenie. By „naprawić” kultowy dziś obraz Kubricka – pisarz decyduje się zrealizować w 1997 roku miniserial pod tym samym tytułem, który w założeniu miał być dosłownym przełożeniem oryginału na język filmu. Ostatecznym podważeniem „kubrickowskiej herezji” była książkowa kontynuacja „Lśnienia”. Głównym celem wydanej w 2013 pozycji było jednoznaczne udowodnienie, że Kubrick bredzi, a King ma racje. „Doktor Sen” na filmową adaptację nie czekał zbyt długo, bo ta do polskich kin trafiła 15 listopada br. – zaledwie sześć lat po premierze bestsellerowej powieści. Jednak wydanemu filmowi paradoksalnie bliżej do dzieła z 1980, niż korekty Kinga. Mimo to pisarz oficjalnie przyznał, że jest to jedna z najlepszych adaptacji jego książek w historii. Czy najnowszy film Mike’a Flanagana może równać się z arcydziełem Kubricka? 

Historia ukazana w „Doktorze Śnie” koncentruje się na losach dorosłego Dana Torrence’a. Straumatyzowany wydarzeniami z przeszłości mężczyzna ukojenie odnajduje w alkoholu – w ten sposób wyzbywa się wszystkiego, co było dlań niegdyś fundamentem – przestaje „lśnić”. Jego nadnaturalne zdolności kojarzą mu się z cierpieniem, mrokiem utożsamianym ze swoim zmarłym tragicznie ojcem. Dan postanawia zmienić swoje życie – stać się lepszym człowiekiem. Zaczyna pracować w hospicjum – staje się tytułowym „Doktorem Snem”, który pomaga bez lęku odejść ludziom z tego świata. Ze świata, który jest „bardzo żarłocznym miejscem”. Wiele istot żywi się lśnieniem innych – wysysając to, co w nich najpiękniejsze. Dan poznaje dziewczynę, która przejawia podobne zdolności. Jej poczynania zwróciły uwagę okultystycznej grupy – „Prawdziwego Węzła”, którego członkowie polują na dzieci, żeby zachować nieśmiertelność – „żyj długo, jedz dobrze”. 

rebecca-ferguson-as-rose-the-hat-in-the-warner-bros-pictures_8qz3

Fabuła – a właściwie to co w kontynuacji „Lśnienia” zaproponował King – jest największą wadą produkcji. Historia traktująca o wampirach żywiących się krzykiem wyjątkowych dzieci – radykalnie spłyca mrożącą krew w żyłach opowieść dziejącą się w Overlook Hotel. Dzieło Kubricka przerażało, ponieważ reżyser uzmysłowił widzowi, że największy strach wzbudzać powinny, nie upiory czy inne nadnaturalne monstra, a szaleństwo niegdyś bliskich nam osób. Obraz ojca, który nagle postanawia porąbać siekierą swoją najbliższą rodzinę przyćmiewa koncepcję złego hotelu, który jest źródłem nieszczęścia i odpowiedzią na wszechogarniający ból. „Doktor Sen” radykalnie przekreśla tę koncepcję, upatrując wszystkich nieszczęść i zła – nie w ludziach, a nawiedzonych miejscach czy żarłocznych wampirach. Ludzkość przestaje być oprawcą, a zamiast tego staje się ofiarą abstrakcyjnego kata. 

1623561

Wierność materiałowi źródłowemu zaskakuje zwłaszcza, jeśli skupimy się na warstwie audio-wizualnej, która garściami czerpie z „Lśnienia” Kubricka. Twórcy poświęcili wiele czasu, żeby odwzorować poszczególne sceny, aby te wyglądały dokładnie tak samo, jak w arcydziele z 1980. Jest to widoczne, przede wszystkim, w pierwszym akcie, który koncentruje się na genezie Dana oraz w części trzeciej. W finale autorzy zabierają nas ponownie do hotelu Overlook, a  całość stanowi prawdziwy fanserwis (elementy w fabule utworu, niebędące niezbędnym jej elementem, mające jedynie na celu spełnianie życzeń fanów). Każda scena jest swoistym odwołaniem, nawiązaniem do motywów znanych z kubrickowskiego Lśnienia. Szczególne uznanie należy się autorowi zdjęć – Michaelowi Fimognari’emu, który podjął się karkołomnej próby drobiazgowego odwzoworwaria tropów znanych z kultowej produkcji. Efekt finalny jest przeważnie piorunujący. Owszem, zdarzają się niedociągnięcia (szczególnie w użyciu steadicama), których Kubrick nigdy nie pozwoliłby zaimplementować do swojego utworu. Tak czy inaczej, całość prezentuje się znacznie lepiej, niż można było się spodziewać. W obraz doskonale wkomponowuje się ścieżka dźwiękowa The Newton Brothers. Tutaj również duży nacisk położono na odwzorowanie charakterystycznych motywów z „Lśnienia”, ich dekonstrukcję i twórcze przetworzenie. Efektem pracy jest jeden z najlepszych soundtracków ostatnich lat. 

20191028-Doctor-Sleep-02

Projekt, od którego na długo przed premierą oczekiwano wiele – przede wszystkim, aby był godnym sequelem do kubrickowskiego „Lśnienia, nie mógłby się powieść, gdyby nie znakomita obsada aktorska. Na pierwszym planie „lśni” znakomita kreacja Ewana McGregora, który wciela się w dorosłego Dana Torrance’a. Zachwyca to, w jaki sposób aktorowi udało się zniuansować postać – nie jest to bohater bez wad. Początkowo jawi się nam, jako człowiek z marginesu, który dawno schował kodeks moralny do jednej z kieszeni swojego postrzępionego płaszcza. Bardzo szybko zauważamy jednak, że pod tą całą „mazią” kryje się człowiek piękny, który chce się zmienić i wyjść na ludzi. Dobrze radzą sobie także: Rebecca Ferguson, Kyliegh Curran czy Emily Alyn Lind. 

„Dzisiaj nie smakowało mu nic prócz wódki samej, która była – jak zawsze – niezawodna i przewidywalna. Niczego nie obiecywała prócz chwilowego raju upojenia i długiego piekła kaca. Stawiała sprawę jasno: wystawię ci jutro rachunek tak wysoki, jak wielkie będzie twoje szczęście dzisiaj”. Podsumowując, fani horrorów w ostatnim czasie nie mogą narzekać na brak spektakularnych doznań. „Doktor Sen” jest kolejnym wyśmienitym dziełem, których w tym gatunku odnajdujemy coraz więcej. Film Mike’a Flanagana to dzieło solidne i godna kontynuacja „Lśnienia” Stanleya Kubricka. Jedynie można przyczepić się do fabuły, która osłabia wydźwięk legendarnej produkcji – jest to jednak zasługa Kinga, który nie może pogodzić się z tym, że Kubrickowi udało się poprawić niezbyt udane zakończenie książkowego oryginału. Poza tym jednak, na każdym kroku twórcy starają się uzmysłowić, że „Doktor Sen” jest stylistycznie tożsamy z utworem z 1980. Tym bardziej zastanawia zachwyt Kinga nad tą produkcją. Czyżby pisarz mimochodem przyznał, że zmienił zdanie do filmowego  arcydzieła mistrza? 

Ocena filmu: 8,5/10nowa gwiazdka

Bartosz Dominik

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s