10 HORRORÓW NA HALLOWEEN

Listopad – miesiąc powagi i zadumy. Ten melancholijny czas rozpoczyna się wspomnieniem zmarłych, które przypada na pierwszy i drugi dzień miesiąca. Oto nasz polski zwyczaj. Jednak z roku na rok, coraz śmielej zadomowia się inna, świecka tradycja. Przypadające na 31 października Halloween – zrzesza wokół siebie coraz więcej ludzi złaknionych nietypowej rozrywki i intensywnych wrażeń. Nie każdy jednak jest na tyle zdeterminowany, by przebierać się za truposze, wiedźmy czy inne upiory i łazić od domu do domu w poszukiwaniu słodyczy. Według mnie dzień ten jest idealny, by obejrzeć solidny film spod znaku kina grozy. Niniejszy tekst zawiera dziesięć idealnych propozycji seansów na ten mroczny wieczór. 

LALECZKA

Film w reżyserii Larsa Klevberga jest remakiem części pierwszej z 1988 i stanowi restart całej historii. Mały Andy Barclay dostaje od swojej matki na urodziny zaawansowaną technologicznie lalkę, której sztuczna inteligencja, z biegiem czasu, uczy się reagować na ludzkie zachowania i emocje. Egzemplarz chłopca ma jednak wadę, która powoduje, że zabawka błędnie interpretuje poszczególne bodźce. Zrezygnowanie z lalki opętanej przez mordercę, na rzecz wypaczonej sztucznej inteligencji jest strzałem w dziesiątkę. Dzisiaj koncept ten jest zdecydowanie bardziej przerażający i budzący więcej tematów do dyskusji, niż przebrzmiałe rytuały voodoo.

Cała karkołomna próba wskrzeszania historii Chucky’ego okazałaby się fiaskiem – sromotną porażką, gdyby nie znakomite kreacje aktorskie, przede wszystkim wspomnianego powyżej Hamilla. Temu wybitnemu aktorowi udało się odpowiednio zniuansować postać psychopatycznej lalki, która stopniowo zatraca się w odmętach szaleństwa. Dzięki temu, odpowiednio zagranemu dynamizmowi postaci, trzeci akt staje się niezwykle wyrazisty

UCIEKAJ!

Dzieło Peele’a wyróżnia się na tle konkurencji niesamowitą stylistyką. Kiedy większość podobnych produkcji kreuje mroczny i przerażający świat przedstawiony, „Uciekaj!” utrzymany jest w ciepłej i dobrze doświetlonej tonacji. Wewnątrz budynków dominuje żółte światło, a niepokój wprowadza jedynie niezwykle emocjonalna muzyka Michaela Abelsa oraz perfekcyjnie skonstruowany scenariusz pokazujący powolne zatracanie się głównego bohatera w odmętach szaleństwa. Mimo tych kameralnych zabiegów, film w odpowiednich momentach staje się niezwykle sugestywny kontrastując warstwę fabularną z sielankowymi aspektami wizualnymi.

SMĘTARZ DLA ZWIERZAKÓW (1989)

W 1989 roku na ekranach kin zadebiutował „Smętarz dla zwierzaków” w reżyserii Mary Lambert – film, który spolaryzował widownię. Część odbiorców do dziś uważa produkcję za twór który nigdy nie powinien powstać oraz za najgorszą adaptację powieści Stephena Kinga w historii. Inni, do których zaliczam się również i ja, są zdania, że jest to jeden z „kamieni milowych” w rozwoju kina grozy. Produkcja dzięki drobiazgowo skonstruowanej fabule bardzo silnie oddziałuje na widza.

Po 30 latach postanowiono nakręcić remake, który na nowo miał zdefiniować adaptacje powieści Stephena Kinga. Wyszło miernie, dlatego też z czystym sercem polecam oryginał z 1989 roku. 

TO MY

Reżyser podobnie, jak w przypadku swojego pierwszego filmu – „Uciekaj!”, rzuca nowe światło na gatunek, zarówno w aspekcie treści, jak również sposobie straszenia odbiorcy. Oklepane motywy i tropy znane z takich filmów, jak chociażby „Inwazja porywaczy ciał” Donalda Siegela (1956) przedstawia z całkowicie innej perspektywy, nieustannie zaskakując widza i wprawiając go w osłupienie. Rodzina w domku na plaży spędza beztroskie chwile, które bardzo szybko zostają zakłócone przez nieproszonych gości. Szybko okazuje się, że intruzi nie mają dobrych intencji. Peele sprytnie balansuje pomiędzy rasowym kinem grozy, a czarną komedią – dzięki czemu jeszcze lepiej dezorientuje widza, przekraczając nieustannie jego strefę komfortu.

HALLOWEEN (2018)

W „Halloween” Davida Gordona Greena zagrało praktycznie wszystko – produkcja bez wątpienia zrównała się z pierwowzorem Carpentera, a niektórych elementach przerastając klasyka. Szczególnie dobrze wypada postać Laurie Strode, która została wykreowana przez znakomitą Jamie Lee Curtis. Heroina, nie tylko wypada wiarygodnie, ale, co dość rzadkie w filmach tego typu, nie jest to jedynie bezduszny manekin, a bohaterka z krwi i kości. Przez pierwszy akt opowieści obserwujemy, jak duże spustoszenie w życiu protagonistki spowodowała tragedia sprzed 40 lat. Trauma Strode oraz jej chęć unicestwienia Myersa doprowadziła do rozpadu jej rodziny oraz do tego, że znalazła się de facto poza nawiasem społecznym.

DOM, KTÓRY ZBUDOWAŁ JACK

Dla odmiany thriller psychologiczny. Produkcja jest konfesją głównego bohatera – seryjnego mordercy Jacka, który relacjonuje ostatnie dwanaście lat swojego życia. Swoją opowieść dzieli na pięć losowo wybranych „incydentów” – morderstw, które traktuje jako popełnione przez siebie dzieła sztuki. Zbrodnie, których się dopuścił, uważa za ikonę tego, co powinno być pojmowane jako sztuka ekstrawagancka. Doprowadzając opowieść do absurdu, reżyser zastanawia się nad tym, gdzie są granice w decydowaniu, co jest sztuką, a co nią nie jest. Może jednak Jack ma rację, absurd jest pozorny, a takowej granicy nie da się wyznaczyć?

Lars von Trier w tworzeniu swojego najnowszego dzieła czerpał inspiracje z wielu źródeł. Najsilniejszą jest jednak dekonstrukcja „Piekła” Dantego Alighieri. Jack jest utożsamiony z wybitnym włoskim poetą, którego arcydzieło – „Boska komedia” wywarła znaczący wpływ na kulturę europejską. Bohater wraz z przewodnikiem – Wergiliuszem przemierzają kolejne kręgi piekielne, a droga urozmaicona jest przez opowieści Jacka. To zaskakujące, jak sprawnie twórcom udało się wpleść liczne nawiązania i odniesienia do artystów, którzy zdeterminowali późniejszą sztukę, oraz zdekonstruować ich dzieła. Eugène Delacroix, William Blake, Friedrich Nietzsche to nieliczne przykłady na to, jak bogaty w treści jest to utwór.

FATUM ELIZABETH

Na pierwszy rzut oka „Fatum Elizabeth” ma strukturę klasycznego horroru. Reżyser bardzo sprawnie nawiązuje do najsłynniejszych dzieł tego gatunku.  Sebastian Gutierrez nie bazuje jednak wyłącznie na klimacie czy charakterze audio-wizualnym dzieł innych twórców. On wręcz kopiuje główne rozwiązania fabularne i motywy. Ten sprytny zabieg ma na celu uśpienie uwagi widza, ponieważ dość przewidywalny pierwszy akt stanowi jedynie preludium do tego, co w utworze najbardziej wyjątkowe.

Elizabeth wraz ze swoim świeżo poślubionym mężem Henrym – genialnym naukowcem, wprowadza się do jego luksusowej wilii. Pośród przepychu i bogactwa jedyną rzeczą, która niepokoi piękną kobietę jest to, co znajduje się za zamkniętymi drzwiami laboratorium jej męża. Odpowiedź na tę tajemnicę może okazać się jednak znacznie mroczniejsza, a kara za złamanie zakazu okrutniejsza niż nam się wydaje.

DZIEDZICTWO. HEREDITARY

„Dziedzictwo” opowiada historię rodziny, którą po śmierci seniorki rodu zaczynają niepokoić niewyjaśnione wydarzenia. Film Astera jest sprawnym połączaniem horroru z dramatem psychologicznym. Jest to utwór pokazujący dysfunkcyjną rodzinę, której członkowie za wszelką cenę starają się być normalni, przez co nie rozmawiają ze sobą o sprawach trudnych, które mogłyby zachwiać i zaburzyć ich wewnętrzny spokój. Produkcja w swoich założeniach przypomina współczesną wariację na temat tragedii greckiej, w której bohaterowie skazani są na tragiczny los, a swoiste fatum nie pozwala temu zapobiec.

Najmocniejszą stroną „Dziedzictwa” jest gęsty klimat, dzięki któremu stosowanie jump scare’ów staje się całkowicie niepotrzebne. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to film niepokojący i trzymający widza w nieustannym napięciu. Pierwszy akt pokazuje relacje, jakie panują w rodzinie. Niedopowiedzenia i nierozwiązane konflikty powodują, że praktycznie do końca opowieści nie wiemy, czy mamy do czynienia ze zjawiskami paranormalnymi, czy są to jedynie wytwory udręczonych cierpieniem umysłów protagonistów. Dopiero trzeci akt definitywnie podkreśla, że „Dziedzictwo” idealnie wpisuje się w gatunek.

MARTWE ZŁO (SERIA)

Wybitny cykl komedio-horrorów stworzonych przez Sama Raimiego. Na szczególną uwagę zasługują: część druga o podtytule „Śmierć przed świtem” oraz trzecia zatytułowana dumnie „Armią Ciemności”.

„Martwe zło II: Śmierć przed świtem”, które miało swoją kinową premierę 13 marca 1987 roku, przewyższało oryginał niemal pod każdym względem. Wtórna konwencja grozy została wyparty na rzecz czarnej komedii z elementami gore. O złożoności sequelu względem pierwowzoru świadczy to, że cała fabuła jedynki została streszczona w pierwszych 15 minutach. Druga część cyklu pozwoliła również w pełni rozwinąć skrzydła gwieździe serii – Bruce’owi Campbellowi. Wykreowana przez niego postać – Asha J. Williamsa z ikoniczną piłą mechaniczną zamiast prawej ręki – już na stałe zapisała się w popkulturze.

Na kontynuację, wieńczącą trylogię, trzeba było czekać aż pięć lat. Wydana w 1992 roku „Armia ciemności” przez wielu uważana jest za szczytowe osiągnięcie serii. W trzeciej części „Martwego zła” klimat grozy został praktycznie w całości wyparty przez groteskowe i absurdalne przedstawienie świata oraz postaci. Przeniesiony w czasie Ash trafia do średniowiecza, by stawić czoła armii demonów i odzyskać księgę umarłych, która umożliwi mu powrót do domu. „Armia ciemności” była doskonałym zwieńczeniem i ukoronowaniem klasycznej marki.

CARRIE (1976)

„Carrie” w reżyserii Briana De Palmy opowiada o losach prześladowanej przez rówieśników dziewczyny (Sissy Spacek), która odkrywa w sobie nadnaturalne zdolności. Produkcja do dzisiaj zachwyca wzniosłością scenografii i efektów specjalnych. Zamykający ostatni akt bal maturalny, podczas którego w protagonistce wzbiera gniew, a przemoc osiąga masę krytyczną, każdorazowo wywiera na mnie wrażenie.

Film broni się również od strony aktorskiej. Doskonała kreacja Johna Travolty oraz niepokojąca interpretacja głównej bohaterki w wykonaniu Sissy Spacek powodują, że sugestywny charakter produkcji broni się również dzisiaj.

Bartosz Dominik 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s