To: Rozdział 2

Rok 1981. Sam Raimi tworzy „Martwe Zło” – kultowy dzisiaj cykl, który podążył  zaskakującą ścieżką. Szczególnie patrząc nań przez pryzmat ówczesnego, prężnie rozwijającego się gatunku slasherów. Seria z niewyróżniającej się na tle konkurencji, mało wyrafinowanej „krwawej jatki”, wraz z częścią drugą diametralnie zmieniła nastrój i ton całości, zwracając się w kierunku czarnej komedii z elementami kina grozy. Pierwsze zwiastuny kontynuacji znakomitego „To” w reżyserii Andy’ego Muschietti’ego pozwalały sądzić, że sequel będzie filmem mroczniejszym – produkcją, która ma przerażać jeszcze bardziej niż utwór poprzedni. Czy Muschietti sprostał oczekiwaniom i „To: Rozdział 2”, który na ekranach polskich kin zadebiutował 6 września 2019 roku, jest naturalną i konsekwentną ewolucją pierwowzoru, czy stanowi zupełnie inne podejście w obszarze horrorów – bardziej bawiąc niż budując niepokój w odbiorcy? 

0*U0TA8r2YEqq-NYBY

Film jest bezpośrednią kontynuacją części pierwszej. Dwadzieścia siedem lat po tragicznych wydarzeniach w Derry – morderczy klaun powraca. Powstrzymać mogą go jedynie dorośli już członkowie „Klubu frajerów”, którzy przyrzekli kiedyś, że w przypadku powrotu zła, dołożą wszelkich starań, by raz na zawsze pokonać tytułowe „To”. Obszerność materiału źródłowego – powieści stworzonej przez Stephena Kinga – spowodowała, że twórcy niemal od początku wiedzieli, że ukazaną w książce historię należy podzielić na dwa filmy. Decyzji tej sprzyjała też specyficzna struktura tomiszcza, która ewidentnie podzielona jest na, w zasadzie równe, części. 

new-imax-and-dobly-posters-for-it-chapter-2-feature-the-sinister-pennywise-the-clown-social

Finansowy i krytyczny sukces „jedynki” dał reżyserowi Andy’emu Muschietti’emu znacznie większą swobodę twórczą – studio dało mu wolną rękę w większości aspektów kreatywnych  przy tworzeniu kontynuacji. Warto przypomnieć, że część pierwsza przy budżecie wynoszącym zaledwie 35 milionów dolarów, do dzisiaj zarobiła ponad 700 milionów – co jest wynikiem niecodziennym mając na uwadze fakt, że film ten dostał klasyfikację R, która znacznie utrudnia dostępność do produkcji,  przede wszystkim młodszej części widowni.

Skoro puszczono Muschiettiego w „samopas”, ten zakasał rękawy i zaczął tworzyć. A efekty jego prac musiały zaskoczyć przedstawicieli Warner Bros. Bo… „To: Rozdział 2” obiera całkowicie różny kierunek od tego, który wytyczała pierwsza część cyklu. Jest to przede wszystkim inne dzieło pod względem klimatu. Jeśli miałbym porównać z czymś „dwójkę”, to byłby to sequel pierwszego „Martwego zła”. Muschietti, podobnie jak niegdyś Raimi, zupełnie przekreśla to, co ustanowiło poprzednie dzieło – rezygnując z grozy, niepokoju oraz atmosfery zastraszenia, na rzecz czarnego humoru, przerysowanych kreatur i absurdalnej akcji. 

wp4326256

Kiedy podczas seansu zorientowałem się, jak blisko „Martwego zła 2” znalazł się Muschietti – film wyświetlany na projektorze zyskał dla mnie niewątpliwą wartość dodaną. Niezwykle ryzykownym jest zignorowanie oczekiwań fanów, w zamian serwując im swoisty pastisz gatunku – nietraktującą siebie poważnie opowieść, której najmocniejszym punktem jest slapstickowy humor (rodzaj komedii filmowej, która charakteryzuje się dużą ilością ruchu, mocno przerysowanymi postaciami oraz groteskowo-niebezpiecznymi przygodami). Właśnie w tych momentach „To: Rozdział drugi” wypada zdecydowanie najlepiej. Może historia nie przeraża tak bardzo, bo bohaterowie zdążyli dorosnąć – i z przestraszonych nastolatków przemienili się w ludzi, którzy dobrze zdają sobie sprawę z zagrożenia i wiedzą jak je pokonać?

james-ransone-in-it-chapter-2-g0-1920x1080

Początkowo umiejętnie budowany klimat produkcji, od drugiego aktu zostaje stopniowo wypierany przez coraz to bardziej absurdalne sytuacje, które powodują, że w pewnym momencie nie sposób traktować najnowszej produkcji Muschiettiego na poważnie. Sytuację przypieczętowuje zakończenie, które razi surrealistycznym CGI oraz absurdem sytuacji – przez co niemożliwym staje się utrzymanie immersyjnego doświadczenia w ryzach. 

Pomijając dziwaczne efekty komputerowe, aspekty techniczne w najnowszym „To” stoją na światowym poziomie. Zachwycają szczególnie klimatyczne zdjęcia autorstwa Checco Varese’a. Autor obrazu umiejętnie buduje napięcie i klimat, zamykając całość w triadzie kolorystycznej oraz usypiając czujność widza powolnymi, czasem wręcz przeciągniętymi w czasie ujęciami. Skomponowana w ten sposób spokojna i nostalgiczna narracja – co jakiś czas przerywana jest jump scare’ami oraz innymi zabiegami mającymi na celu nagłe wysypanie popcornu na podłogę. Dobrze wypada również ścieżka dźwiękowa Benjamina Wallfischa, która idealnie współgra z warstwą wizualną, w odpowiednich momentach, jeszcze bardziej podbijając napięcie. 

it-chapter-2-main

 

Młodociana obsada aktorska była tym, za co widzowie na całym świecie pokochali „jedynkę”. Również w „To: Rozdział 2” głównym motorem napędowym mieli być aktorzy, którzy swoją charyzmą i popularnością, powinni sprzedać utwór odbiorcom i skupić ich uwagę na de facto dziwacznej fabule sequela. Udało się! Na szczególne uznanie zasługuje James McAvoy, który kradnie każdą scenę ze swoim udziałem. Jest to postać zniuansowana, zachwycająca odbiorcę stopniem złożoności – tym, z jakim trudem radzi sobie z demonami przeszłości. Równie dobrze wypadają: Jessica Chastain, Bill Hader, Isaiah Mustafa czy Jay Ryan. Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym  nie wspomniał o genialnej roli Billa Skarsgårda, który ponownie wcielił się w demonicznego klauna Pennywise’a. Wizerunek antagonisty, mimo zaledwie kliku lat od premiery pierwszego „To”, zyskał już kultowy status – na stałe wpisując się w świadomości widzów. W „dwójce” Pennywise’a jest znacznie więcej i, do pewnego czasu, jest on przerażający na niespotykaną dotąd skalę. 

it-chapter-two-wj

Podsumowując, „To: Rozdział 2” jest produkcją niejednoznaczną w ocenie. Z pewnością utwór ten nie sprostał oczekiwaniom – zawodząc większość fanów. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to dzieło niezwykle nowatorskie i zaskakujące strukturalnie. Lżejszy ton podyktowany jest tym, że twórcy bardzo mocno bazowali na powieści Kinga, która w dalszej części zmienia swój wydźwięk. Nie należy skreślać tej produkcji i na własnej skórze przekonać się, czy warto? „Renowacja miasta, niech mnie gęś kopnie. Zrobili ludzi w ch*ja, panie. Przepraszam za mój język, jeżeli jest pan człowiekiem religijnym” (King).

6,5/10nowa gwiazdka

Bartosz Dominik

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s