Ból i blask

„Brigitte Bardot powiedziała kiedyś, że choć żyła z wieloma mężczyznami, to za każdym razem, gdy się zakochała, miała wrażenie, że to jej pierwsza miłość. Podobnie jest z premierą każdego filmu, który podoba się widzom”. Pedro Almodóvar to jeden z najbardziej znanych i cenionych reżyserów kina autorskiego (kino, które wykazuje cechy konkretnych artystów – uwidacznia ich styl, stanowi wyraz ich indywidualnego styku i wizji artystycznej). Podwójny zdobywca Oscara za scenariusz oryginalny do filmu „Porozmawiaj z nią” oraz za najlepsze dzieło nieanglojęzyczne pt.: „Wszystko o mojej matce” – systematycznie raczy widownię swoimi nowymi produkcjami. Jest to twórca, który przeważnie nie zawodzi, tworząc filmy wyraziste, kontrowersyjne – szyte na miarę oczekiwań uwielbiającej go publiki. Często odwołuje się tematyki homoseksualnej – zmykając ją w melodramatycznej narracji, która przesiąknięta jest specyficznym czarnym humorem. Jego najnowsze dzieło jest jednak utworem zdecydowanie bardziej intymnym – obrazem, który znacznie mocniej odwołuje się do postaci artysty oraz jego wrażliwości. Czy debiutujący na ekranach polskich kin 30 sierpnia 2019 roku „Ból i blask” stanowi całkowicie nową jakość w kinematografii – pozwalając spojrzeć na dotychczasową twórczość artysty z zupełnie innej perspektywy?

Najnowsze dzieło reżysera stanowi jego filmowy autoportret. Almodóvar zdaje się bardzo silnie utożsamiać z główną postacią – Salvadorem Mallo (znakomity Antonio Banderas) – kultowym hiszpańskim reżyserem filmowym, który gardząc sławą alienuje się od mediów i dużą wagę przykłada do swojej prywatności. Bohater rozpamiętuje na nowo najważniejsze, najbardziej emocjonalne momenty swojego życia. Produkcja odznacza się wyjątkowo powolną narracją – reżyser nie śpieszy się, drobiazgowo i skrupulatnie pokazując kolejne sceny. Mozolnie wznosi pomnik, który z każdą minutą coraz bardziej zachwyca swoją formą i wzniosłością. 

b2

Byłbym niesprawiedliwy, definiując „Ból i blask” jako obraz „nudny” czy „nużący”. Paradoksalnie jest to film, w którym praktycznie nic się nie dzieje, ale podczas dwugodzinnego seansu nie możesz oderwać wzroku od dużego ekranu. Utwór zachwyca przede wszystkim konstrukcja świata przedstawionego i skrupulatnością, z jaką twórcy podeszli do jego budowy. Protagonista otacza się dziełami kultury – żyje w świecie sztuki. Decyzja ta powoduje, że „Ból i blask” staje się obrazem na wskroś plastycznym. To ujęcia determinują tę produkcję – ruchome obrazy nadają jej odpowiedniej poetyki. Salvador kolekcjonuje albumy znanych malarzy, fotografów i designerów. Wprawne oko widza zauważy, że jego mieszkanie wypełnione jest pracami tych artystów – meble, obrazy itp. 

b3

W najnowszym filmie Almodóvara wydzielić możemy dwie, przeplatające się ze sobą, osie narracyjne – teraźniejszość oraz, popychające wątek główny, retrospekcje – wspomnienia Mallo. Reżyser bardzo umiejętnie łączy te dwa rdzenie – co w konsekwencji prowadzi do zaskakującego i niezwykle satysfakcjonującego zakończenia. Z pewnością nie jest to produkcja dla każdego. Odbiór jest silnie sprzężony z indywidualną wrażliwością odbiorcy. 

b4

Aspekty audio-wizualne są tym, co stanowi siłę najnowszego obrazu twórcy „Volvera”. Perfekcyjnie skomponowane ujęcia José Luisa Alcaine’a wprowadzają widza w autentyczny zachwyt, pozwalając mu w pełni zanurzyć się w to immersyjne doświadczenie. Reżyser obrazu nie śpieszy się, nie wprowadza sztucznej dynamiki, która miąłby podbijać już emocjonalną opowieść. Dla odmiany delektuje się owocami swojej pracy – powoli przeprowadzając odbiorcę przez kolejne akty opowieści. Dzieło dopełnia klimatyczna muzyka skomponowana przez Alberto Iglesiasa. Ascetyczne i surowe ambienty łączone są z muzyką symfoniczną. Tworzy to przyjemny dla ucha konglomerat, który wzmacnia dramaturgię, pomagając utożsamić się z głównym bohaterem. 

b1

Bohaterem, który odzwierciedla pragnienia i cele każdego z nas. Salvador Mallo jest postacią, która, przede wszystkim, marzy o zasklepieniu swoich dawnych ran i blizn. Ukojenie – kres cierpienia jest tym, co stanowi cel bohatera. Szybko okazuje się jednak, że z bólem nierozerwalnie łączy się „blask” – szczęście, które niegdyś było wartością nadrzędną. Na szczególna uwagę zasługuje Antonio Banderas, który wcielił się w postać Salvadora. To z jaką gracją udało mu się sportretować tego bohatera, w jakim stopniu udało się go zniuansować – jest godne podziwu. Nie dziwi, że za tę rolę aktor otrzymał Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes. Równie dobrze radzą sobie: Asier Etxeandia, Leonardo Sbaraglia, Nora Navas, Julieta Serrano, Penélope Cruz czy znakomity César Vicente. 

MV5BNzBkY2I4M2UtNjllOS00NDFiLTliM2EtNjAzOWVmN2VhYTliXkEyXkFqcGdeQXVyMTA0MjU0Ng@@._V1_

Podsumowując, „Ból i blask” to zdecydowanie jeden z najlepszych filmów tego roku i pozycja, wobec której nikt nie powinien przechodzić obojętnie. Jest to produkcja specyficzna, które z pewnością nie zachwyci każdego. Jeśli jednak uda się Wam wejść w przeżycie estetyczne z najnowszym utworem Almodóvara – gwarantuję, że zapamiętacie seans na bardzo długo!

9/10nowa gwiazdka

Bartosz Dominik

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s