Felieton: Polityka, czyli Vega zwyciężył!

„Nakręciłem ten film dlatego, że chciałem stoczyć w życiu bitwę. Początkowo bitwa ta miała dokonać się w wymiarze osobistym, gdzie chciałem się skonfrontować z własną odwagą, ale (…) kiedy zderzyłem się z szantażem politycznym, przerodziła się ona w bitwę o demokrację” – tak o swoim najnowszym dziele, podczas uroczystej premiery w Warszawie, mówił reżyser Patryk Vega. Wspomniana produkcja wywoływała spore kontrowersje już w momencie, w którym do sieci trafił pierwszy zwiastun. Łudzące podobieństwo, wykreowanych na potrzeby filmu, postaci do znanych z pierwszych stron gazet polityków oraz szumne zapowiedzi, że dzieło to może wpłynąć w istotny sposób na wynik jesiennych wyborów – powodowały, że nikt wobec będącej na ukończeniu produkcji, nie pozostawał obojętny. Agresywna kampania marketingowa skończyła się dla reżysera między innymi pozwem wniesionym przez Bartłomieja Misiewicza – byłego szefa gabinetu politycznego i rzecznika prasowego Ministra Obrony Narodowej. Wbrew intencji pozywającego – wiadomość ta doprowadziła do wzrostu zainteresowania widowni nadchodzącą premierą. Ta nastąpiła 4 września 2019 roku. Pierwsze recenzje nie pozostawiły na „Polityce” suchej nitki, a większość recenzentów podkreślała, że jest to prawdopodobnie największa porażka Vegi wieszcząca koniec kariery. Czy tak jest w istocie?

p6

W ukazujących się hurtowo recenzjach, autorzy, w często poetyckich słowach i wymyślnych metaforach, masakrowali produkcję. „Miała być bomba, a film ‚Polityka’ Patryka Vegi to ledwie słaby kapiszon” (P. Siennicki, polskatimes.pl), „reżyser (…) jak dziecko dał się „zakiwać” rzeczywistości, przeciwko której zapragnął wystąpić” (D. Pawłowski, Dziennik Łódzki). Wielu krytyków starło się rzeczowo, krok po kroku – udowodnić artystyczny upadek twórcy uwielbianego przez polską publiczność. Każdy z nich „zaklinał rzeczywistość” starając się przekonać czytelników, że teraz oto widzowie poznają się na miałkości i bylejakości dzieł Patryka Vegi. Przecież twórca „Polityki” obiecywał prawdziwy przełom – to miał być najważniejszy film w jego karierze – utwór, który wpłynie na wynik wyborów. Jak się okazuje, w produkcji tej twórca nie ma do zaoferowania niczego więcej ponad przeterminowane skandale oraz przebrzmiałe dowcipy, które każdy z nas słyszał setki razy w wykonaniu niejednego polskiego kabaretu. Nie rozumiem tego zaskoczenia i „rozdzierania szat”. Czego Ci recenzenci spodziewali się po twórcy „Botoksu” czy „Kobiet mafii”, które opierały się dokładnie na tej samej strukturze fabularnej czy formie marketingu. 

Nie widzę nic złego w powielaniu tego schematu – trudno krytykować twórcę za to, że publika właśnie tego oczekuje po jego produkcjach. Dowodem na to jest szokujący, jeśli chodzi o frekwencję, weekend otwarcia. Do tej pory (tekst pisany 9 września 2019) „Politykę” w kinach zobaczyło ponad 933 tysięcy widzów, co stanowi najlepszy tegoroczny wynik. Warto zaznaczyć, że wartość frekwencyjna „Kleru” Wojtka Smarzowskiego, która jest najwyższym wynikiem weekendu otwarcia w historii Polski, oscyluje w granicach 935 tysięcy. Czyżby Vega przegrał „bitwę”, skoro o mały włos nie ustanowił nowego rekordu? 

z25153276V,Kadr-z-filmu--Polityka--Patryka-Vegi

Sprytne zabiegi marketingowe – kreujące najnowszą produkcję Vegi na współczesnego następce conajmniej mickiewiczowskich „Dziadów” – powodują, że niewielu będzie w stanie przejść obok „Polityki” obojętnie. Reżyser w sowich publicznych wypowiedziach starał się wmówić odbiorcom, że nie jest to zwykły film, a walka o demokrację. „Myślę, że znajdujemy się w bardzo niebezpiecznym momencie i uważam, że w skali kliku lat jesteśmy w stanie stracić wolność, bo nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której rząd wykupi Agorę czy TVN i nie będziemy mieli w Polsce wolnych mediów. (…) Kiedy dojdzie do tego, że będziemy mieli w Polsce system jednopartyjny, będziemy świadkami narodziny ustroju autorytarnego w sercu Europy” – podkreślał na premierze Vega. Sądzę, że produkcja ta faktycznie była walką, ale nie w obronie wolności słowa, a o uwagę widza. I z tego starcia Vega wyszedł zdecydowanie obronną ręką. 

p2

Teraz słów kilka o „Polityce”, jako takiej. Jest to film zaskakująco spójny strukturalnie. Wydaje mi się, że to najbardziej przemyślane dzieło reżysera od czasów pierwszego „PitBulla”. Całość podzielona jest na kilka nowel, które ukazują konkretne wycinki filmowej rzeczywistości bardzo silnie inspirowanej skandalami i aferami, które każdy z nas zna doskonale – no chyba, że spędził ostatnie lata przykuty na dnie jaskini. Całość okraszona jest oczywiście solidną porcją grubiańskiego humoru i eksploatacyjną konwencją. To kolejny przedstawiciel śmieciowego kina Vegi, który mimo to stara się, co jakiś czas, uderzać w poważniejsze tony. I to zaskakujące, ale ta trudna sztuka udaje się reżyserowi, a konkluzje niektórych – zwłaszcza pierwszych dwóch opowieści potrafią być poruszające. 

p4

Niestety z każdą kolejną historią jakość spada, a niektóre rozwiązania fabularne są jedynie szokujące i niesmaczne – co dla miłośników twórczości tego reżysera nie powinno być zaskoczeniem. Poraża na przykład wątek dziennikarki katolickiej (uwaga spoiler), której sam Ojciec dyrektor zleca przeprowadzanie prowokacji dziennikarskiej – w zasadzie ustawki, mającej na calu zamanipulować opinię publiczną i wmówić ludziom, że oto geje i hipisi świętują w lesie urodziny jednego z komunistycznych zbrodniarzy. Co ciekawe, nikogo specjalnie nie interesuje los bohaterki i to, że podczas realizacji materiału kobieta zostaje dwukrotnie zgwałcona.

p5

Jest to główny problem vegańskiej (bo faktycznie mało w niej „mięsa”) „Polityki”, który nie występował we wcześniejszych produkcjach reżysera. Mowa o rażącej niekonsekwencji. Vega stara się poruszać i rozważać problemy ważne, trawiące od środka nasze społeczeństwo, próbuje pochylić się nad ludzką tragedią, by w następnych scenach zupełnie to zignorować i przekreślić brakiem jakiejkolwiek wrażliwości na krzywdę jednostki. Znacznie częściej, niż w poprzednich filmach twórcy, pojawiają się dłużyzny i momenty, w których widz zaczyna nerwowo spoglądać na zegarek lub postanawia „odpalić” węża na Nokii. Szczególnie uciążliwa staje się środkowa część  – począwszy od trzeciej etiudy. Ten stan rzeczy trwa praktycznie do końca – dopiero wątki: Prezesa  granego przez znakomitego Andrzeja Grabowskiego oraz Stefana, w którego wciela się charyzmatyczny Daniel Olbrychski przypominają o tym, jak „ważny” i „wstrząsający” miał być to film. 

Aktorzy są bez wątpienia jednym z najjaśniejszych aspektów tej produkcji. To oni przez długi  czas utrzymują iluzję, że film ten ma coś naprawdę ważnego do powiedzenia, a „prawda w końcu wyjdzie na jaw”. Na szczególną uwagę zasługują: Zbigniew Zamachowski, Janusz Chabior, Maciej Stuhr, Marcin Bosak, Iwona Bielska. Jednak to Antoni Królikowski wcielający się w pseudo-Bartłomieja Misiewicza świeci na ekranie najjaśniej. To w jaki sposób udało mu się wykreować postać młodzieńca, który z dnia na dzień zostaje „królem świata” jest godne podziwu. Warto odnotnotokwać fakt, że Królikowski jest na tyle podobny do Misiewicza, że twórcy zdecydowali się umieścić krótką informację po napisach końcowych, z której wynika, że podobieństwo między tymi dwiema postaciami jest przypadkowe.

Grzegorz Markowski śpiewał niegdyś „gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz”. „Politykę” Vegi zobaczyło już prawie milion Polaków, frustracja i poruszenie krytyków powoli ogniskuje się na nowych filmach. Emocje opadły, a „bitwa” powoli dobiega końca. Co ciekawe, zwycięsko wychodzi zeń tylko jedna osoba – spoglądająca nonszalancko na miliony przegranych , którzy kolejny raz dali się wkręcić w tę, służącą jednemu, intrygę. W oddali słychać śpiew: „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść – Niepokonanym. Wśród tandety lśniąc jak diament, być zagadką, której nikt – nie zdąży zgadnąć nim minie czas”. Tak jest – Vega zwyciężył! A my?

Ocena filmu: 3,5/10 nowa gwiazdka

Bartosz Dominik 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s